niedziela, 20 lutego 2011

Lista Schindlera i nie tylko

Właśnie kończy się moja tygodniowa przerwa semestralna. Nie specjalnie jestem z jej spędzenia zadowolony, szczególnie dlatego że obejrzałem niewiele filmów, a większość to tylko zacząłem. Zgodnie z moim planem obejrzałem chociaż jeden film oscarowy w tygodniu. Tym razem była to Lista Schindlera, w reżyserii Stevena Spielberga (zdziwiony jestem tym faktem), na podstawie książki o takim samym tytule Thomasa Keneally'ego. Ten film był dla mnie wyzwaniem i to nie lada, ponieważ przez warunki panujące w moim otoczeniu w ciągu dnia trudno było znaleźć wystarczająco dużo czasu, aby ten film bez zatrzymywania obejrzeć (3 godziny i 15 minut). Zauważyłem także że filmy które dostały tego Oscara są zazwyczaj najdłużejmetrażowe, co do nich zniechęca. 2 godziny to sporo a co dopiero 3 albo 4, więc boję się Przeminęło z wiatrem. Wracając do Listy... jak na film o holokauście przystało, akcja dzieje się w okupowanej Polsce. W filmie jest wiele niedomówień i niejasnych sytuacji. Co też się z tymi wszystkimi Żydami dzieje? Jednakże widać w bardzo wyraźny sposób stosunek Niemców i niemieckiej armii do tego narodu, zabijają ich jak muchy. Amon Goeth (fantastyczny Ralph Fiennes, który został obsypany nominacjami do najważniejszych nagród za tą rolę) strzela dla sportu do niczego się nie spodziewających ludzi (oddaje strzały ogromnej odległości (mój wzrok na to by nie pozwolił)). Doskonały obraz okrucieństwa i perfidii. Ale film nie o tym jest, a o Oscarze Schindlerze, który będąc niemieckim przedsiębiorcą zatrudnia Żydów w swojej fabryce. Według ideologii Niemców Żydzi to nie ludzie, ale Schindler widzi w nich ludzi i chce im pomóc, chociaż robi to tak jakby przy okazji. Nie chce wiedzieć, że robi coś dobrego, początkowo kierował się tylko chęcią dorobienia się majątku, złości się gdy ktoś mu dziękuje. Liam Neeson w roli Schindlera nie bardzo mi się podoba, ale ja zwyczajnie nie lubię takiego rodzaju bohaterów. Ten film jak można dosyć szybko zauważyć ma chyba najbardziej polską obsadę ze wszystkich oscarowych produkcji, chociaż polscy aktorzy raczej odgrywają role epizodyczne i są bohaterem zbiorowym i jedyny kolorowy akcent w tym filmie gra polska aktorka, kiedyś (bardzo dawno temu) widziałem z nią program, ale była już podrośnięta. No i taka Anna Mucha kto by pomyślał (zdjęcie poniżej).

Będąc w domu obejrzałem lub zacząłem oglądać i wymienię to co moim zdaniem można polecić: Azura i Asmara; 2046 chociaż jestem dopiero w połowie wiem że ten fil zasługuję na uwagę i Człowiek, którego nie było ten film udało mi się dooglądać i jestem pod dużym wrażeniem. Rodzina nie ułatwia oglądania filmów niestety. Lista może nie bardzo mi się podobała, ale to bardzo dobry film i wypada go obejrzeć, ze względu na historię. Trudno jest zrobić o takiej tragedii, który byłby surowy i bezwzględny a zarazem zostawiał odrobinę nadziei, a także nie obdzierał potworów z resztek ludzkich uczuć. Woja rządzi się swoimi prawami, ale nie można podczas niej zapominać o człowieczeństwie. Jak we wszystkich filmach dokumentalizowanych na koniec padają takie liczby, że na chwilę obecną (rok 1994) w Polsce mieszka 4 000 Żydów a w trakcie wojny zginęło ich 6 000 000. Od dawna byłem świadom, że przed wojną spotkać Żyda to było jak spotkać bacie na ulicy, po prostu byli wśród nas, a dzisiaj? Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać/poznać kogoś o tym wyznaniu, moim zdaniem straszna to myśl.

Brak komentarzy: